Sumarycznie jest to po prostu cykl wycieczek z przewodnikiem brzegami wisly. Wlasnie wrocilem z pierwszego i jestem straszliwie zadowolony. Calosc zaczela sie o godzinie 22. Kazdemu z uczestnikow zostala wreczona mala lampa naftowa. Po pouczeniach co do sposobu jej uzywania i po krotkim opisie trasy ruszylismy w droge. Musze powiedziec, ze grupa ze 25 osob idaca gesiego z latarniami wyglada ciekawie. Oczywiscie poza lampionami czesc osob miala jeszcze normalne latarki, bo trasa nie zawsze byla najprostrza. Zdazaly sie na przyklad resztki starej kotwicy, czy normalne resztki drzew, ale przy przeszkodach informowali o nich. Zreszta i tak szlismy caly czas sciezkami. Na poczatek przeszlismy w kolo portu czerniakowskiego. Co kawalek przewodnik opowiadal o historii, albo wskazywal na ciekawe miejsca (na przyklad pozostalosci o lancuchu do cumowania wrosnietym w drzewa). Zerszta widac bylo, ze przewodnik zna teren doskonale bo na pytania odpowiadal bez problemu. Po obejscu portu weszlismy na most lazienkowski i przeszlisny na droga strone. Tam przeslismy kolo klubu wioslarskiego i zeszlismy na plaze. Krotki postoj na brzegu (towazyszace nam psy sie wykapaly w wodzie). Dowiedzielismy sie troche o okolicznej przyrodzie (szczegolnie duzo o bobrach, ktorych podobno spore stadko zamieszkuje te brzegi). Nastepnie poprzez las przeslismy wzdloz rzeki, po drodze weszlismy na jedna z ostrog (dosc ciekawie to wygladalo, bo nie jest szeroka, za to byla jakies 2 metry ponad nurtem. Ostatecznie doszlismy pod most poniatwskiego, gdzie zakonczylismy spacer na ten dzien. Nastepniego dnia wycieczka ma sie rozpoczac z tego wlasnie miejsca do nastepnego mostu. W tym miesjcu bylismy mniej wiecej kolo 2400. Obok na lasze piasku oczekiwalo na nas ognisko, i mala niespodzianka, jako ze organizatorzy wracali spowrotem drewniana krypa (jakos nie wiem jak to nazwac - prom,. plaskodenna lodz?) ktora byla na tyle duza, ze kazdy chetny mogl sie zabrac. Co tez wiekszosc zrobila. Musze powiedziec, ze wycieczka lodzia poprzez uspiona warszawe byla ciekawym przezyciem. W samym porcie wylaczyli silnik i poszli dalej na pych. Calosc uwazam za wspaniale przezycie. Klimat, dzieki oswietleniu lampami nafrowymi, byl wspanialy, przewodnik dobry i zaangarzowany. Juro pewnie mi sie nie uda tam wybrac, ale moze pojutrze. Gdyby ktos byl chetny, to polecam.
jak wszyscy to bacia tez Podobnie jak Sokol zamieszczam tylko te z ktorymi mialem cos do czynienia:
2 The Lord of the Rings - JRR Tolkien 4 Harry Potter series - JK Rowling 6 The Bible - fragmentarycznie 8 Nineteen Eighty Four - George Orwell 9 His Dark Materials - Philip Pullman 13 Catch 22 - Joseph Heller 14 Complete Works of Shakespeare - Nie mozna powiedziec ze calosc ale kilka czytalem 16 The Hobbit - JRR Tolkien 25 The Hitch Hiker’s Guide to the Galaxy 29 Alice in Wonderland - Lewis Carroll 33 Chronicles of Narnia - CS Lewis 36 The Lion, The Witch and The Wardrobe - C.S. Lewis 40 Winnie the Pooh - AA Milne 41 Animal Farm - George Orwell 42 The Da Vinci Code - Dan Brown - przeczytalem, zeby zobaczyc co ludzie w tym widza. Dalej nie wiem. 52 Dune - Frank Herbert 65 Count of Monte Cristo - Alexandre Dumas 73 The Secret Garden - Frances Hodgson Burnett 81 A Christmas Carol 89 Adventures of Sherlock Holmes 92 The Little Prince - Antoine De Saint-Exupery 97 The Three Musketeers - Alexandre Dumas 98 Hamlet - William Shakespeare 99 Charlie and the Chocolate Factory - Widzialem tylko film
Paintball Wlasnie wrocilem z wypadu na paintball. Doskonala zabawa, polecam wszystkim, ktorzy jeszcze nie byli (tym ktorzy byli chyba nie musze polecac). Spedzilem ostatnie 2-3 godziny chowajac sie za przeszkodami w starym, zniszczonym, wielkim magazynie na Woli i strzelajac do przeciwnikow. Lekko nie bylo, ale na szczescie wiekszosc naszej dosc sporej (ok. 30 osobowej grupy) byla, jak ja, po raz pierwszy wiec walka byla wyrownana. Wrocilem lzejszy o 75 zl, zmeczony, ale szczesliwy. Grupa jaka udalo nas sie zebrac skladala sie z kilku pracownikow Eastnewsa, Fotolinka oraz pracownikow wydawnictw (najwiecej osob bylo chyba z Wprost, ale moge sie mylic). W sumie za jakis czas planowana jest powtorka wiec postaram sie dac znac, moze ktos bedzie sie chcial z nami wybrac. Jedynym mankamentem wypadu bylo to, ze temperatura byla niestety dosc niska, co samo w sobie nie przeszkadzalo w zabawie, ale powodowalo, ze szybki masek bardzo szybko parowaly, co znaczaco utrudnialo identyfikacje do czego sie strzela. Ale to w sumie drobiazg. Jestem ciekaw jak bede sie czuc jutro i ile bede miec siniakow. Nie powienienem miec ich raczej duzo, bo dostalem tylko kilka razy. Ale zobaczymy. Zobaczymy tez jak na ta zabawe zareaguja raczej nierozruszane miesnie. Puki co za bardzo nie protestuja, ale do rana moga zmienic zdanie. Pozyjemy, zobaczymy.
Nie samym RPG czlowiek zyje, czyli objady wtorkowe Jakis czas temu zaczelem chodzic do klubu RPG kolo WAT. Na ktorejs z imprez klubowych rozmowa zeszla na slow food i ogolnie na gotowanie. Moj pomysl, zeby cos takiego sprobowac spotkal sie z dobrym przyjeciem u kilku klubpwiczow i tak tez w najbliszy wtorek po tej imprezie rozpoczely sie objady wtorkowe. Nie sa to jakies wielkie imprezy jako, ze jest tam nas 4, ale na szczescie jeden z nas jest doskonalym kucharzem (znacznie lepszym od %). Jak na razie odbyly sie 3 edycje (+1 edycja specjalna - grilowanie). Ogolnie calosc wyglada tak ze spotykamy sie kolo 16 nastepnie gotujemy tak do 18 (glownie gotuje Chui a reszta stara sie mu za bardzo nie krecic pod nogami, co najwyrzej pomagajac), a nastepnie przystempujemy do konsumpcji a nastepnie do rozmow o niczym, ktore trwaja do 24 - 02 (trzeba jakos odpoczac po przejedzeniu). Moze nieco o menu jake mielismy na spotkaniach. Bedzie z pamieci i bardziej opisowo. Na pierwszym spotkaniu byl Kurczak w winie. Do niego salatka z salaty lodowej w sosie winegret. Do tego bagietka. Na przystawke grzanki z sosem z pomidorow, czosnku i przypraw. Do tego wino polwytrawne. Nastepne spotkanie uplynelo pod znakiem kuchni indyjskiej. Byl pilaw z kurczaka, wieprzowina duszona z kartofelkami, ryz z szafrenem, soczewica z kolendra, salatka z pomidorow i cos na ksztalt ichtniej mizerii z przyprawami. Calosc okazala sie trudna do przejedzenia nawet dla 4 glodnych osob, wiec dnia nastepnego mialem to jeszcze na sniadanie. Kolejne spotkanie odbylo sie w niedziele jako edycja specjalna - grill. Kiedy dojechalem na miejsce okazalo sie ze czeka juz zamarnowana karkowka, gotuje sie ryz a reszta jest zajeta przygotowaniem kielbasy. Ja wzielem sie wiec do rozpalania grila. Calosc wyszla tak dobrze, ze doszlismy do wniosku, ze warto by nastepny wterek poswiecic kuchni polskiej. Jak uradzlismy tak zrobilismy i w ostatni wtorek zrobilismy doskonale flaczki po warszawsku z pulpetami (acz z braku parmezanu nie byly pod nim zasmarzane). Na przystawke byly nozki w galarecie oraz kielbasa i salceson. Osobiscie za tym ostatnim nie przepadam, ale musze przyznac, ze byl doskonaly. Pod cos takiego jedynym rozsadnym napojem byla wódeczka. Musze przyznac, ze nasz kucharz jest jednym z najlepszych u jakich jadalem. Kazde takie spotkanie konczy sie u mnie przejedzeniem, bo niby czlowiek jest pelny, ale zawsze czuje, ze warto jeszcze kawalek wiecej zjesc. Jedyne co zaluje, to ze z powodu problemow z aparatem nie uwiecznilem tych spotkan. Tym bardzej ze jest co uwieczniac. Zawsze staramy sie, zeby wszystko bylo przygotowane, stol nakryty do konsumpcji, potrawy udekorowane. Dopiero wtedy zasiadamy i spokojnie rozmawiajac przystepujemy do jedzenia.
Malo znane RPG Co jakis czas sciagam sobie z netu roznie podreczniki do RPG. Czasem sciagam tylko to jest mi potrzbne, ale czasem przy okazji dociagam tez inne. Ostatnio sciagnelem kilka nie znanych sobie celem sprawdzenia jak to wyglada. Wsrod tych najdziwniejszym jaki znalazlem to system RPG o wdzieczniej nazwie "Panty Explosion" :) pozwole sobie zacytowac fragment opisu z podrecznika: "Play Panty Explosion and take the role of a Psychic Japanese schoolgirl. With the help of your friends you will endure high school, battle nightmare demons, best rivals, achieving goals and explore the mysterious and terrifying world of modern Tokyo. You may becursed with Psychic powers, or you may be left defenseless as a normal girl. It's up to you to see that your Student survives both the supernatural and mundane horrors of the Japanese education system!"
Jakby ktos byl zainteresowany, to moge podrecznik w pdf wystawic.
Komuna Meksykanska reaktywacja A wiec przeprowadzilem sie na meksykanska. Jak bedzie - zobaczymy. Mam nadzieje, ze dobrze. W zwiazku z tym zostalo mi powiedziane przez grono animeplowe, ze czas zrobic parapetowke. Jako, ze za tydzien w sobote mam inna impreze, wiec proponuje parapetowke w najbliszy piatek w godzinach popoludniowo-wieczornych (tak powiedzmy od jakiej 2000 czy 2100). Zainteresowanych zapraszam.
Sposob na obnizenie predkosci Moze juz to wszyscy widzieli, ja widzialem to dzis po raz pierwszy. Ciekawy sposob na to, aby ludzie zwracali wieksza uwage znaki drogowe. Choc ja osobiscie nie wiem, czy zauwazylbym co jest na nim napisane :)
DirectX Jako, ze znajomy ma ostatnio problemy z DirectX poprosil mnie o pomoc. Postanowolem najpierw przeprowadzic male poszukiwania po sieci, czy ktos nie mial podobnych problemow. W ramach poszukiwan natrafilem na oficjalne FAQ DirectX na stronie Microsoftu. Ponizej przytocze najciekawsze moim zdaniem pytanie i odpowiedz.
pytanie: Czy mogę odinstalować program DirectX? Podobno trudno to zrobić. odpowiedz: Mimo że program wygląda podobnie do poprzednich wersji, nie ma już kart Statyczne urządzenia VxD, Środowisko i Międzynarodowe. Dodano natomiast karty BOOT.INI i Usługi. Dzięki tym nowym funkcjom można zdiagnozować wszystkie problemy z uruchomieniem komputera i znaleźć wszystkie procesy zakłócające pracę systemu.
Spotkanie o polnocy I jak tu nie muwic, ze praga to zadupie? :) Wracalem sobie wczoraj kolo polnocy od Paskudy (z Brodna). Dojechalem akurat do skrzyzowania z trasa torunska i skierowalem sie w strone slimaka wjazdowego. Stwierdzilem, ze jest mokro i na slimaku moze byc slisko wiec zwolnilem, i tylko to pozwolilo mi wyhamowac na czas, kiedy tuz przed moj samochod wyskoczyly..... 2 zajace. 2 duze, wyrosniete zajace. Jeden przekical sobie spokojnie, drugi zamarl na chwile przed moim samochodem, ale za chwile podazyl za towazyszem.
Drukarka - narzedzie niebezpieczne Wlasnie spokojnie nalepnialem tuszem pojemnik do drukarki, kiedy zbyt mocno prawdopoobnie zbyt mocno przycisnelem tloczek i uchwt mocujacy don igle sie poddal co spowodowalo, ze pewna ilosc atrametu pod cisnieniem uwolnila sie i rozprysla po okolicy. Wiekszosc po mnie, ale nie sadze, zebym reszte byl to w stanie sprac z firanek. Ja natomiast wygladalem dosc koszmarnie. Wiekszosc tuszu wyladowala na mojej twarzy, bo pochylalem sie. Na szczescie odruchy zadzialaly, i zdazylem zamknac oczy. Niestety moj aparat zostal u % w samochodzie, bo bym zrobil zdjecie. Spokojnie mozna mnie bylo dac bez charakteryzacji do horroru. Pol twazy bylo czarne. Na szczescie tusz dal sie zmyc, najwieksze problemy mialem z domyciem zebow. Mam nadzieje, ze tusz ten nie jest trujacy. Ale w sumie na razie jescze zyje, zostal mi tylko metaliczny posmak w ustach.
Karty platnicze Dzis bedac w sklepie i placac karta zastanowilem sie jak to jest z tymi podpisami? Czy zdazylo wam sie kiedys, zeby sprzedawca sprawdzil podpis na kartce z podpisem na karcie? U mnie chyba nigdy nie. Zreszta na pewno nie. Jestem mianowicie dysgrafikiem. Mam problemy z czytelnym pisaniem. Nie wiem czym to jest do konca spowodowane, czy jakimis zaburzeniami w kordynacji reki, czy czym innym. Walczylem z tym przez 8 lat podstawowki i kilka lat szkoly sredniej. Robielm rozne kursy, itp. Nie pomoglo. Zawsze jak pisze to poczatek slowa jest zrozumialy a reszta zamienia sie nieczytelny bazgrol. Zreszta te poczatkowe litery wygladaja zawsze roznie. Nigdy nie udalo mi sie uzyskac jako takiego zblizonego do siebie charatkeru pisma. To samo mam z podpisem. Nigdy, pomimo wielu prob, nie udalo mi sie dwa razy podpisac tak samo. Jeszcze dobrze jest jak moge pisac wolno w doskonalych warunkach. Ale w sklepie warunki do podpisywania sa koszmarne, gdzies na waskim kawalku lady, z reka z gorze itp. W zwiazku z tym moj podpis skladany na dokumencie stoi w jawnej sprzecznosci z podpisam na karcie. Moze pierwsza literka jest podobna, ale na tym podobienstwo sie konczy. Moze jakis wykwalifikowany grafolog po dokladnejszym przejrzeniu sie bylby w stanie stwierdzic ze pisala to ta sama osoba. Na pewno nie sprzedawca po pobierznym spojrzeniu. Po pobierznym choc spojrzeniu na podpis powinien wzywac ochrone i zabierac mi karte. A tak sie nigdy nie dzieje. Jaki jest wiec sens podpisywania sie?
Zakupy Bylem sobie dzis w jednym z marketow celem zakupow przed sesja. Kupilem jakies soki i postanowilem dokonac zakupu Coca-Coli (wiadomo kofeina pomaga w grze). Chodze po tym stoisku z napojami, chodze, i jakos nie moge tej Coca-coli zobaczyc. W koncu zapytalem sie przechadzacego sprzedawcy i dostalem odpowiedz: "niech pan poszuka w dziale miesnym". I rzeczywiscie tam byla.
O zarciu, braku czasu i oglonie o wszystkim Wczoraj zostalem zaprowadzony przez Ami i Pradera do polecanej przez nich indyjskiej knajpki na placu Konstytucji. Mojm celem tam byla potrawa w bardzo ostrym sosie, ktorej opisem bylem raczony przez Pradere przy okazji kilku spotkan. Postanowiwszy w koncu danej portawy sprobowac udalo i sie w koncu ich wyciagnac i poszlismy sprawdzic. Portawa okazala sie ciakawa. Przy jej zamawianiu kelnerka upewnila sie, czy wiem co robie i czy na pewno chce. Po spozyciu piewszej porcji kelnerka, ktora akurat donosila cos do naszego stolika, widzac, ze nie umieram, zapytala sie czy nie za lagodne i czy nie przypraic mocniej. Ja na takie propozycje jestem zawsze chetny, w zwiazku z tym za chwile dostalem ciag dalszy przyprawiony mocniej. Dopiero to zaczelo wywierac wlasciwy efekt. O ile potrawa nie byla ostra w tradycyjnym tego slowa znaczeniu (nie palila w jezyk i wargi, a tylko powodowala przyjemnie mrowienie), to efekt dalo sie zauwazyc dosc silny - momentalnie zaczelem splywac potem. Wrazenie dosc dziwne. Ale musze stwierdzic, ze potrawa mi bardzao smakowala. Bede sie musial jeszcze kiedys tam wybrac, mimo, ze knajpka do najtanszych nie nalezy. Ostatnio mialem tydzien imprez i wypadow. Tydzien temu obchdzilem w tradycyjny sposob Sw.Patryka, w weekend bylo opijanie magistra Usagi, w srode spotkanie ze znajomymi polakami z WoW (wprawdzie pojawila sie w koncu tylko 1 nowa osoba, ale spotkanie przebieglo przyjemnie, bo nie musielismy ukrywac tematu WoW, a dzieki temu reszta nabrala wyraznej ochoty na pojawienie sie nastepnym razem), czwartek opisany jest powyzej, dzis ide sie spotkaz ze starym znajomym, ktory na codzien siedzi w anglii, a jutro jade grac w Eartdawn (w koncu udalo nam sie umuwic na gre). Ostatnio jakos ogolnie nie mam czasu. Moze brzmi to troche dziwnie przy opisie imprez na ktorych bylem, ale chodzi mi tu raczej o to, ze ostatnio jak dla mnie czas straszliwie pedzi. Zanim sie obejrze mija kolejny dzien. I nie dzieje sie tak z powodu zaladowania spotkaniam, bo nawet kiedy takich spotkan jest malo, to i tak obserwuje ten sam efekt. Kiedys tak nie bylo. Nie mialem poczucia, ze nienadazam, czasu starczalo mi na wiecej. A ostatnio strasznie sie rozpedzilo i kolejne dni tylko migaja. Ale chyba nie tylko ja tak mam. Kiedys moglismy grac co tydzien w ED mimo, i to nawet w czasie, kiedy ja weekendy spedzialem nad zegrzem robiac panent. zawsze sie czas na zagranie znalazl. A teraz udaje nam sie zagrac srednio raz na pol roku. Moze powodem jest to, ze pracuje? Ale kiedys chodzilem na studia, a to zabieralo mi podobna ilosc czasu. Moze powodem tego jest to, ze ostatnio gram w WoW? Nie wydaje mi sie. Gram raczej malo, glownie wieczorami, czyli w czsie, ktory zwykle spedzalem na graniu czy ogladaniu filmow. Co do grania w WoW, to musze stwierdzic, ze gra zaskoczyla mnie na plus. Nie spowdziewalem sie, ze tyle czasu bede w na grac i dalej bedzie mi sie podobac, ze ciagle bedzie mnie zaskakiwac czyms nowym. W troche gier sieciowych w swoim zyciu gralem, wiec spodziewalem sie po poprzednich doswiadczeniach, ze mniej wiecej w tym okresie bede wchodzil w okres znudzenia i powoli przestawal grac. A tak sie nie dzieje. Mimo, ze uzyskalem ostatni mozliwy poziom w grze, to granie dalej jest przyjemne i ciagle sa wyzwania. Zobaczymy w takim razie ile jeszcze bedzmi sie gobrze grac - mam nadzieje, ze jak najdluzej. Byc moze powodem, dla ktorego gra mi sie podoba, jest dosc duza liczba polakow na serwerze. Polakow skupionych w grupe, posiadajacych wlasny kanal do rozmow, wlasne forum, mechanizm zapisywania sie na wspolna gre itp. Zauwazylem, ze ostatnio bardzo czesto gram wlasnie z nim. Pomimo dosc duzej liczby osob z roznych krajow europy, ja coraz bardziej skupiam sie na kontaktach z ludzmi z polski. A moze wlasnie dlatego. Co by nie muwic jest to przyjemne.
-------------------------------------------------------------------------------- WoW alert - ponizszy opis zrozumialy bedzie raczej tylko dla ludzi grajacych -------------------------------------------------------------------------------- Wczoraj przyjechalem do domu i wbilem sie do gry. oczekiwalem wyjscia do AQ, ale sie okazalo, ze wypad nie doszedl do skutku. Zamiast tego Pradera proponowal scholo, a Husaria - wyjscie do ZG celem popolowana na trash moby. Scholo mnie specjalnie nie ciagnelo - bylem niedawno, natomiast ZG waydal mi sie ciakawy, tym bardziej, ze wybieralismy sie tam w 9 osob (dla infrmacji - ZG jest miejscem gdzie wchodzi sie w osob 20 a i tak jest bardzo trudno). Wybralem sie tam przekonany, ze szybko zginiemy kilka razy i na tym sie to zakonczy. Ku mojemu zaskoczeniu poradzilismy sobie bardzo dobrze. Wprawdzie 3 razy mielismy calkowity wipe, ale tylko wtedy, kiedy nieporszony przyplontal sie Berserker. Poza tym radzilismy sobie nad wyraz dobrze i przeszlismy prawie naokolo ZG (i to w tym trudnijszym kierunku). Sklad : 4x hunter, 3x mag, 1 priest i 1 palladyn okazal sie dosc dobrze zgrany i zdolny do poradzenia sobie z wszystkimi trudnosciami. Wreszcie w pelni dotarlo do mnie, ze trash moby w ZG sa na poziomie Bossow z innych instancji. Na przyklad Berserker jest znacznie trudniejszy od Barona. A jednak bylismy spokojnie sobie w stanie z nimi poradzic. To spowodowalo, ze wyszedlem z ZG bardzo zadowolony. Mam nadzieje, ze uda nam sie ponownie zrobic taki maly wypad - warto.
Po fali zachorowan, postanowilem nie byc groszy i tez sie przylaczylem. Ale zeby sie nie powtarzac wymyslilem cos nowego: zapalenie ucha zewnetrznego. A dokladniej obydwu na raz. Silne. Temperatura 38 stopni. Wlasnie sie zastanawiam czy podwojna dawka panadolu, dzieki kotrej jestem w stanie pisac te slowa, wytrzyma na tyle dlugo, zebym zdazyl zasnac, bo normalne uczucie jakbym mial glowe w imadle i ktos mocno je zaciskal niewatpliwie mi w snie przeszkodzi.
Current Mood: sick Current Music: na szczescie cisza
Nauka jezykow z WoW Czy ktos moze mi powiedziec w jakim jezyku slowo "droge" jest przeklenstwem? i co znaczy? Ze jest przeklenstwem wnioskuje z tego, ze mi wow zamienia to slowo na "@#$%^&*".
Problemy z wow Wczoraj cos sie zwalilo na serwerze wow i najpierw mnie wywalilo a po zalogowaniu okazalo sie, ze jestem zalogowany tak dziwnie, ze powiedzialbym, ze nie mam kontaktu z serwerem, gdyby nie to, ze moglem rozmawiac z innymi graczami (acz ich nie widzialem), i moglem sie wlaczyc do grupy. Natomiast moj ekran postaci wygladal nastepujaco:
Battlegrounds Battlegrounds w WoW sa rzecza absolutnie doskonala. Wczoraj bylem w 6 walkach (dokladniej w 5,5 jako, ze z jednej musilalem zrezygnowac w polowie na usilne prosby reszty rodziny, ktora czekala na mnie od 15 min z wyjsciem). Ale statystyki wygranych wcale nie sa takie zle, jak to maluja inni rozklad wygranych/przegranych rozlozyl sie po polowie. Oczywiscie bywaja takie walki, gdzie cala moja druzyna byla niskolevelowa, a Hordy wysokolevelowa i byla to czysta masakra. Ale czesciej walki sa bardziej wyrownane. Faktem jest, ze strony Hordy pojawia sie wiecej wysokopoziomowych postaci, ale wcale to nie przesadza o wyniku gry. Bardziej o wyniku jak na razie przesadza zgranie graczy (kto do obrony, kto do ataku) i to zgranie intuicyjne, bo cos takiego jak wieksze planowanie na tych poziomach sie nie zdarza. Czasem wpradzie lataja jakies komunikaty, ale najczesciej jest to nieco chaotyczna bieganina. Pewnie im dalej tym bardziej takie ataki beda skoordynowane, ale nie wiem, czy tak nie podoba mi sie bardziej. Na chwile obecna gralem tylko w "Capture the flag", ale powoli zastanawiam sie nad sprawdzeniem pozostalych opcji. Jak na razie ze swoja postaciana 21 poziomie w grze z zakesu 20-29 stanowie calkiem latwy lup i czesto zdaza mi sie ginac. Ale nie czuje sie nie przydatny, jako ze mialem kilka akcji, ktore pokazaly, ze nawet taka postac jak moja (niewiczwiczona i wolna) moze zmienic losy potyczki. Glownym moim numerem sa samobojcze ataki majace na celu oderwanie naszej postaci z ich flaga od pogoni, albo spowolnienie ich gracza uciekajacego z nasza flaga. Robie to wpadajac w tlum wroga i odpalajac zamrazanie. Czasem nawet udaje mi sie wyteleportowac, jednak najczesciej ktos mnie w trakcie tego dorwie. Ale i tak jest fajnie, bo sztuczka dziala zgodnie z zamierzeniami. Co najfajniejesze moje zamrazanie dziala nawet 29 levelowcow :) . Ogolnie jesli ktos z grajacych jeszcze nie byl na battlegrounds, to polecam jak najszybsze skorygowanie tego bledu - naprawde warto, bo zabawa jest przednia.
Wczoraj udalo mi sie zdobyc pierwszy punkt honoru w WoW. W miejsce gdzie bylem przyblakal sie jakis 32 levelowy ork-szaman. Informacja o nim pojawila sie na komunikatach lokalnej obrony, a ze bylem w okolicy zabralm Pyrita i poszlismy zapolowac. Przybylismy nieco spuznieni, jako ze dotarlismy na chwile, kiedy mala druzynka pastwila sie wlasnie nad cialem martwego orka. Ale on nie dal za wygrana i po chwili pojawil sie ponownie. Rozpoczal sie poscig, ktory zakonczyl sie ponownym ubiciem grania tym razem z moim w tym udzialem. Ork po raz kolejny sie nie pojawil. Moze stwierdzil, ze druzyna jest za mocna, a moze zobaczyl przybywalaca kawalerie w postaci 3 jezdzcow w okolicy leveli 40, 50 i 60. W sumie mu sie nie dziwie, ze uciekl. A szkoda. A wysokolewelowe postacie mogly by sie zajac tepieniem Hordy na wyrzejlevelowych planszach, a nie przeszkadzac w zabawie nizej levelowym. Choc moze przybyli na na poczatkowe wezwania, jako , ze szamanowi udalo sie niezle pokiereszowac ludzi na poczatku zabawy. Mnie sie udalo wskoczyc na 19 poziom, nawet nie wiem jak, bo dla zabawy robie wszystkie questy, nawet te niskolevelowe, ktore mi nic nie daja i spedzam straszliwe ilosci czasu krecac sie po okolicy i zwiedzajac. Nie wspominajac o tym, ze grywam moze ze 3 godzinki dziennie (opcja kiedy mam czas), lub mniej (opcja kiedy nie mam czasu).